9/14/2012

34 rozdział


Z perspektywy Alice w tle
Widok mojej siostry i byłego chłopaka wprawił mnie w osłupienie. Nie sądziłam, że mogą się tutaj pojawić. Zwłaszcza, że jestem z nimi pokłócona. Siedzieliśmy w salonie cioci Jenny. Brązowowłosa kobieta siedziała na krześle przy stole i udawała, że nie przysłuchuje się naszej rozmowie. Jednak wiedzieliśmy, że prawda jest zupełnie inna. Moja starsza siostra chodziła po głównym pokoju i podziwiała każdy nawet najmniejszy kąt. Ona także niby była zamyślona. Lecz ja wiedziałam, że wcale tak nie jest. Widziałam, że nastawia ucho i podsłuchuje o czym rozmawiam z Niallem. Szkoda, że nie zamieniłam z nim ani jednego zdania.
-Nosisz go- powiedział nagle blondyn. Zdziwiona jego słowami spojrzałam na niego. Irlandczyk widząc moje zmieszanie wskazał ręką na swój wisiorek w kształcie koniczynki, który mi dał. Cały czas ozdabiał on moją szyję. To właśnie ta pamiątka przypominała mi o Niallu, gdy wyjechałam. Przyłożyłam dłoń do medalionu i poczułam przyjemy chłód.
-Nie rozstaje się z nim- powiedziałam spoglądając chyba po raz pierwszy dzisiejszego dnia w oczy Nialla. Widać w nich było radość i poniekąd nadzieję.
-Przynajmniej z nim- odpowiedział odwracając ode mnie wzrok. Horan zapewne w podróży spał, gdyż pod oczami miał sińce, które były ledwo widoczne. Tylko po dłuższym przyjrzeniu się można było je ujrzeć.
-Niall…- zaczęłam chcąc po raz kolejny wytłumaczyć mu dlaczego wyjechałam. Powinien mnie zrozumieć, ale on jednak pośpiesznie mi przerwał.
-Tak wiem. Wyjechałaś tutaj bo chciałaś wyzdrowieć dla mnie. Blablabla, sranie w banie. Wszyscy wiemy, że żałujesz tego wyjazdu. I nawet mnie kurwa nie okłamuj- powiedział, a moja ciocia chrząknęła, gdyż nie toleruje ona przekleństw.- Przepraszam- dodał Niall spoglądając na nią. Chciałam zaprzeczyć, lecz mój były chłopak uśmiechnął się do mnie i miłym oraz łagodnym głosem rzekł.
-Musiałaś przecież tęsknić. Bo ja umierałem z tęsknoty za tobą.
-Tęskniłam- odpowiedziałam szeptem.- Zawsze tęskni się za ludźmi, na których ci zależy- dodałam spoglądając na swoją siostrę. Stała ona teraz przy regale z książkami. Tęskniłam nie tylko za Niallem, ale także za nią. Oczywiście brakowało mi także reszty moich przyjaciół, ale to właśnie za nimi tęskniłam najbardziej.
-Jeśli zależy ci na mnie, to zrobisz to, o co poproszę?- zapytał z nadzieją w swoim cudownym i anielskim głosie. Ciężko jest się czemuś takiemu oprzeć. Nawet jakby się bardzo chciało.
-Ostatnio chciałeś bym coś zjadła. Wyobraź sobie, że chyba nigdy nie zjadłam aż tak dużej porcji- powiedziałam przypominając sobie ilość zjedzonego przeze mnie hamburgera. Na samą myśl o tym czuję, że mój brzuch napełnia się. Od tej właśnie chwili mój głód przestał się nasilać i z każdą sekundą malał.
-Nie o to chciałem prosić. Chociaż dobrze, że coś zjadłaś. Jeśli zależy ci na mnie to wyjedź ze mną.
Po tych słowach z kieszeni swoich dżinsowych spodni wyjął dwa bilety lotnicze. Przyjrzałam się im i zobaczyłam, że są one przeznaczone na lot do Irlandii.
-Chcesz mnie tam zabrać? Nawet nie jesteśmy parą- sprostowałam onieśmielona poniekąd tą sytuacją. Niall rozejrzał się po pokoju chcąc coś powiedzieć. Jednak obecność mojej cioci i siostry sprawiały, że nie mógł on wydusić z siebie ani jednego słowa. Franky, która najprawdopodobniej to zauważyła zwróciła się do Jenny:
-Ciociu, pokażesz mi ogród?- powiedziała.
-Znasz go na pamięć- odpowiedziała ciocia. Błagalnym wzrokiem spojrzałam na nią i dopiero wtedy zrozumiała, że chcę na osobności porozmawiać z Niallem. Bez osób trzecich.
-Tak, tak- rzekła pośpiesznie wstając od stołu. Pociągnęła za ramię Franky i obie opuściły salon zostawiając mnie i mojego byłego chłopaka samego. Przez chwilę przyglądaliśmy się sobie. Moje serce z minuty na minuty biło mocniej. Denerwowałam się, a nawet nie wiedziałam czym. Chciałabym go pocałować. Dopiero teraz, gdy widzę go po tak długiej nieobecności zdaję sobie sprawę, że Niall wiele dla mnie znaczy. Dla niego mogłabym zjeść spore ilości jedzenia. Mogłabym rzucić się za nim w ogień. Dla niego mogłabym rzucić wszystko. Dla niego mogłabym poświęcić własne życie. Jest moim całym światem. Jest iskierką, która rozświetla najciemniejsze zakamarki. Zauważyłam, że Niall przygląda mi się. Chcąc w jakiś sposób rozluźnić otaczającą nas atmosferę uśmiechnęłam się. W tym samym momencie blondyn zaczął mówić.
-Tu nie chodzi o to czy jesteśmy razem czy nie. Nawet jeśli nie chcesz do mnie wrócić to ja i tak będę cię kochał. Możemy być przyjaciółmi. Mimo, że byłoby to dla mnie bardzo niezręczne to i tak chcę mieć z tobą jakikolwiek kontakt. I sądzę, że jako moja najlepsza przyjaciółka powinnaś pojechać ze mną do Irlandii i poznać moją rodzinę. Bo przecież ja twoją znam.
Słysząc te słowa poczułam w sercu ból. Spojrzałam w dół i zobaczyłam chude i duże dłonie Nialla. Nie mogąc opanować swojej chęci złapałam go za dłoń.
-Kto ci powiedział, że nie chcę z tobą być? Jestem tu od chuj wie ilu dni i tęsknię za tobą jak za nikim innym- powiedziałam mając nadzieję, że Niall zrozumie moją sytuację. Podobno jemu też mnie brakowało. Czekałam na jakieś słowa, które zapewne spowodowałyby kolejną kłótnię. Lecz Niall tylko ze łzami w oczach spojrzał na mnie. Już po chwili całował moje usta. Przez pewien moment nie wiedziałam co się dzieje, ale już po chwili zaczęłam odwzajemniać jego pocałunek. Robił to powoli i delikatnie.
-Kocham cię- wyszeptał gdy nasze usta się stykały.- Kocham cię kurewsko mocno-dodał, a ja cmoknęłam go.
-Kocham cię.
-To idź się pakuj. Musimy zdążyć na lot- powiedział z uśmiechem na ustach. Tęskniłam za jego radością, którą dzielił się z ludźmi. Pośpiesznie wstałam z kanapy i pobiegłam do sypialni, w której pozwoliła zatrzymać mi się ciocia. Spod łóżka wyciągnęłam ogromną walizkę, w którą miałam zamiar spakować swoje wszystkie rzeczy. Nie chcę tu wracać. Po pobycie w Irlandii z moim najcudowniejszym chłopakiem, którego już chyba mogę tak nazwać chcę wrócić do Londynu. Do przyjaciół i rodziny. Chcę znów żyć normalnie. Chcę jeść. Gdy udało mi się już wrzucić do walizki wszystkie rzeczy ostatni raz rozejrzałam się po sypialni. Była teraz czysta i poukładana. Na podłodze nie walał się stos moich brudnych rzeczy. Trzeba przyznać, że ja i moja siostra nie przepadamy za sprzątaniem. Złapałam za rączkę torby i z trudem wyciągnęłam ją ze swojego pokoju. Chciałam sama znieść ciężką torbę ze schodów, ale nagle nie wiadomo skąd pojawiła się moja siostra, która dotknęła mojego ramienia.
-Kurwa- powiedziałam pod nosem przestraszona całą sytuacją. Na twarzy Franks pojawił się tylko złośliwy uśmieszek.
-Pomogę ci- rzekła, chcąc złapać mój bagaż. Jednak ja odciągnęłam torbę od mojej siostry i odpowiedziałam:
-Nie potrzebuję twojej pomocy. Poradzę sobie sama.
-Yhy- dodała, wyrywając z moich rąk walizkę i znosząc ja ze schodów. Zawsze musiała robić to na co ma ochotę. Podążyłam w jej ślady i zeszłam z wypchaną po brzegi torebką. W salonie na kanapie siedziała moja ciocia oraz Niall, którzy uśmiechnięci od ucha do ucha o czymś rozmawiali. Gdy stanęłam obok swojej starszej siostry oni od razu przerwali swoją rozmowę i zwrócili swój wzrok na mnie.
-Gotowa?- zapytał mnie Niall. Potwierdzająco kiwnęłam głową przyglądając się mojemu chłopakowi. Wydaje mi się, że znowu jesteśmy parą. Przynajmniej takie mam wrażenie. Ciocia Jenny wstała z kanapy i podeszła do mnie. Nie lubię pożegnań. Są one takie sentymentalne i smutne. Każdemu chce się wtedy płakać. Teraz oczywiście też tak było. Mimo, że spędzałam z brązowowłosą kobietą mało czasu to i tak łatwo przywiązałam się do niej. To właśnie w tym miejscu zaczął się początek mojego powrotu do zdrowia. Małymi i powolnymi kroczkami zbliżam się do skończenia mojej terapii. Mam nadzieję, że zmuszanie się do jedzenia nawet małej ilości jedzenia spowoduje, że powrócę do pełni zdrowia. Ciocia przytuliła mnie, a ja odwzajemniłam jej uścisk.
-Masz wielkie szczęście, że spotkałaś kogoś takiego jak Niall. Będziesz z nim szczęśliwa- wyszeptała mi do ucha, tak by nikt nie usłyszał jej słów.
-Dziękuje ci ciociu. Wiele ci zawdzięczam- powiedziałam, będąc w uścisku.
-To nie moja zasługa, że zaczynasz powoli jeść. To zasługa tego, że jesteś w nim tak szalenie zakochana. Miłego pobytu w Irlandii.
-Kocham cię ciociu-dodałam na pożegnanie.
-Ja ciebie też kocham- odpowiedziała, wypuszczając mnie ze swoich objęć. Niall przed opuszczeniem posiadłości Jenny także ją przytulił. Widać, że mają ze sobą bardzo dobre kontakty. Gdy podszedł do mnie by zabrać moją walizkę, przelotnie pocałował mnie w policzek co spowodowało uśmiech na mojej twarzy.
-Franky, może kiedyś odwiedzisz mnie ze swoim chłopakiem Harry’m? Jesteście tutaj bardzo sławni- powiedziała moja ciocia, gdy staliśmy w progu jej domu. Moja siostra nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się. Blondyn schował moją walizkę do bagażnika, w którym także znajdował się jego bagaż i weszliśmy we trójkę do samochodu. F siedziała sama z przodu, a ja i Niall byliśmy na tylnich siedzeniach. Ruszyliśmy samochodem, a Jenny machała nam na pożegnanie. Żadne z nas się nie odzywało. Przysłuchiwaliśmy się muzyce, która dochodziła z głośników oraz przyglądaliśmy się uliczkom w Bletsoe. Sama nie wierzę w to co powiem, ale będzie mi poniekąd brakowało tego miejsca. Po prostu za szybko przywiązuje się do rzeczy, miejsc i ludzi. Nagle poczułam, że ktoś dotyka mojej dłoni, którą położoną miałam na siedzeniu. To był Niall, który tym gestem spowodował, że zwrócił na sobie moją uwagę. Widząc, że mu się przyglądam uśmiechnął się i nie wypowiadając żadnych słów „wypowiedział” słowo „Kocham cię”. Gdy wyczytałam z jego ruchu ust co ma mi do przekazania na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Po chwili robiąc to samo co mój chłopak powiedziałam „Ja ciebie też”.
*na lotnisku*
-Jesteś pewna, że chcesz lecieć?- zapytał ponownie Niall. Widać było po nim zdenerwowanie, bo przecież sama pamiętam, że stresowałam się przed pierwszym spotkaniem Horana i mojej rodziny. Wszystko zależało od pierwszego wrażenia. Jeśli się spodoba to świetnie. Jeśli nie to… No nawet nie trzeba dokańczać.
-Jestem tego pewna- odpowiedziałam przytulając go. Wtuliłam głowę w jego ramię obejmując go rękoma wokół szyi. On oplótł swoje wokół mojej tali.
-Przed odlotem powinnaś pożegnać się z Franky- powiedział mi do ucha Niall. Słysząc imię mojej starszej siostry spojrzałam w jej kierunku. Stała przy ogromnej szybie i przyglądała się odlatującym lub przylatującym samolotom.
-To ona powinna chcieć ze mną porozmawiać- rzekłam lekko oburzona. To nie ja uderzyłam siebie w twarz, tylko ona.
-Ona chce z tobą porozmawiać. Ale to jest F. Ona boi się takich rzeczy- powiedział Niall, chcąc przekonać mnie do rozmowy z brązowowłosą. Jednak ja nie chciałam tak łatwo się poddać. Twardo będę próbować stać przy swoich racjach. Blondyn widząc mój opór dodał.
-Ty powiedziałaś kilka słów za dużo, a ona zrobiła kilka rzeczy za dużo. Nie musisz od razu jej przebaczać, ale powinnaś jej chociaż powiedzieć suche „pa”.
Jak zwykle słowa, które wypowiedział do mnie Niall sprawiły, że moje postanowienie legło w gruzach. Zrezygnowana westchnęłam i przewróciłam oczyma.
-Dlaczego ja to robię?- zapytałam samą siebie ruszając powoli w kierunku mojej siostry.
-Bo mnie kochasz- odpowiedział, a ja uśmiechnęłam się. Podeszłam do mojej siostry i stanęłam obok niej przyglądając się samolotom oraz deszczowej pogodzie. Niestety jak na razie nie zapowiada się by pogoda miała się polepszyć. Franks stała ze skrzyżowanymi rękoma i nagle spojrzała na mnie. Widziałam po niej, że o czymś zawzięcie myślała. Ale nie ma się przecież co dziwić. Nikt tak naprawdę nie wie co ona ma w tej swojej głowie.
-Powinnam cię przeprosić- powiedziała odwracając ode mnie wzrok.
-Powinnaś- odpowiedziałam spoglądając ponownie na pas startowy. Jednak w szybie można było ujrzeć nasze odbicia. Przy Frankie wyglądałam na trzynastoletnią dziewczynkę, która nie wie co ma zrobić ze swoim życiem. Ona przypominała młodą i rozrywkową, osiemnastoletnią dziewczynę, która mogłaby być z każdym. Ale jej serce już od dłuższego czasu jest zajęte przez Harry’ego.
-I właśnie to chcę zrobić. Przepraszam cię za to, że uderzyłam cię w twarz, że to przeze mnie zakończył się twój związek z Niallem. Przepraszam, że to ja jestem powodem twojej choroby. Przepraszam za to, że zabrałam ci Francaisa i Chucka. Przepraszam cię za wszystkie złe słowa i czyny, które sprawiły ci przykrość. Ale jestem Frankie. Przecież mnie znasz. Robię różne głupoty i dopiero po fakcie uświadamiam sobie, że to było złe- powiedziała pośpiesznie . Widziałam, że ma lekko załzawione oczy. Ciężko jest usłyszeć od niej takie słowa, więc dziwię się, że w ogóle je wypowiedziała.
-Jesteś moją siostrą więc i tak zawszę będę cię kochać. Ja też cię przepraszam. Nigdy nie chciałam tego wypowiedzieć. Zrobiłam to po prostu w złości- powiedziałam, lecz Franks przerwała mi.
-Nie musisz się tłumaczyć. Chcę żebyś wiedziała, że tęskniłam za tobą- dodała, a ja po tych słowach przytuliłam się do niej.- Baw się dobrze w Irlandii. I nie zrób nam wstydu- powiedziała. Obie zaczęłyśmy się śmiać. Spojrzałam ponownie w jej niebieskie tęczówki i zobaczyłam, że są one załzawione.
-Czyżby Frankie się wzruszyła?- powiedziałam z lekką drwiną. Ona tylko prychnęła i rzekła:
-Ja nigdy się nie wzruszam.
-Oj, nie udawaj już takiej twardej. Masz na pewno jakieś tam uczucia- odpowiedziałam wskazując palcem na jej serce.
-Jakieś tam mam. A teraz idź. Bo się spóźnicie- powiedziała F spoglądając na Nialla, który siedział na jednym z wielu siedzeń. Z zaciekawieniem przyglądał się grupce uczniów, którzy najprawdopodobniej byli z Rosji. Ich język był ciężki do zrozumienia.
-Kocham cię- dodała na pożegnanie Frankie, gdy ja szłam już w kierunku mojego farbowanego blondyna. Jednak zatrzymałam się na chwilę i odwracając się w stronę starszej siostry powiedziałam:
-Ja ciebie też.
Po tych słowach znowu ruszyłam. Niall, który nadal przyglądał się grupce Rosjan nagle spojrzał na mnie. Na jego słodkiej twarzy widniał uśmiech. Przez co ja także się uśmiechnęłam. To zawsze tak działa. Uśmiecha się Niall, uśmiecham się ja. Gdy podeszłam do niego on ponownie mnie przytulił. Zapewne każdy wie, że Horan uwielbia uściski. Ale kto normalny tego nie lubi?
-Wszystko już dobrze?- zapytał, po tym jak pocałował mnie delikatnie w czółko.
-Tak- odpowiedziałam spoglądając po raz ostatni na swoją siostrę. Przez chwilę przyglądała się jeszcze samolotom, a już po paru sekundach szła w kierunku wyjścia. Zapewne teraz pojedzie do domu chłopaków i opowie im o wszystkim. Blance i Faith pewnie też. Podobno między nią a Tomlinsonem są jakieś iskry, ale o wszystkim zapewne dowiem się od Nialla.
-Na pewno chcesz lecieć?- zapytał już po raz setny. Głośno westchnęłam i odpowiedziałam:
-Jeśli nie chcesz to mogę tutaj zostać.
On tylko na moje słowa odpowiedział śmiechem. Narzucił na swoje ramię swój plecak, a mi do ręki podał moją torebkę.
-Czyli jesteś pewna, że chcesz jechać?
-Tak. Jestem tego na sto procent pewna- odpowiedziałam. Niall objął mnie swoim ramieniem i oboje ruszyliśmy w stronę wejścia na pokład.
*W Irlandii, Mullingar*
-Stresujesz się - powiedział do mnie Niall, gdy staliśmy przed drzwiami prowadzącymi do środka jego domu. Mimo, że jest zaledwie godzina siódma rano już można było dostrzec światła w poszczególnych pomieszczeniach.
-A ty się nie stresowałeś, gdy poznawałeś moją rodzinę?- zapytałam lekko przestraszona całą tą sytuacją. Spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się.
-Znałem już Franks i ciebie więc wiedziałem, czego mam się spodziewać- odpowiedziałam, a ja lekko zmarszczyłam brwi.
-Czyli jak wejdziemy do środka mam się spodziewać uśmiechniętą od ucha do ucha rodzinę, która co chwilę opowiada jakieś kawały które mało kto rozumie?- spytałam z lekką drwiną w głosie. Wiem, że nie powinnam żartować na temat czyjeś rodziny, ale ciężko było mi się powstrzymać.
-Można poniekąd tak powiedzieć- powiedział z uśmiechem na ustach. W tym samym momencie zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Moje serce zaczęło bić mocniej, a w brzuchu poczułam motylki. Nie wiedziałam kogo mam się spodziewać. Uśmiechniętej od ucha do ucha mamy Nialla czy może jego starszego brata. Najmłodszy członek rodziny Horanów złapał mnie za rękę i lekko uścisnął co spowodowało, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. W tej samej chwili drzwi otworzyła niska blond włosa kobieta, która swojemu synowi zaledwie sięgała do ramienia. Była ubrana w typowy strój gosposi. Gdy nas tylko zobaczyła otarła brudne ręce od przyrządzania jakiegoś jedzenia. Pośpiesznie przytuliła swojego syna, a następnie złapała jego twarz w swoje ręce i zaczęła całować go po policzkach przy tym cały czas mówiąc:
-Kochanie mówiłeś, że nie możecie przyjechać. Boże kochany, ja domu nie wysprzątałam na wasz przyjazd- powiedziała pośpiesznie spoglądając na mnie. Miło uśmiechnęłam się chcąc zrobić na mamie Nialla dobre wrażenie. Ona puściła blondyna i od razu przeszła do mnie przytulając mnie.
-Jestem Marie, mama Nialla. On tyle o tobie nam opowiadał. Mówił, że jesteś śliczna ale nie aż tak- rzekła z uprzejmym ale szczerym głosem.
-Bardzo mi miło.
-Wchodźcie do środka dzieciaki. Pewnie jesteście głodni. Greg, twój brat przyjechał! Chodź tu natychmiast i pomóż wnieść ich walizki!- krzyknęła Marie, gdy my staliśmy w progu domu. Nagle w korytarzu pojawił się brat Nialla, który mówił:
-Czy on nie może sam… Ooo- powiedział zdziwiony gdy nas zobaczył.- Już pomagam- dodał. Pani Horan złapała mnie za rękę i w delikatny sposób pociągnęła mnie w stronę salonu. Na ścianach w korytarzu powieszone były przeróżne zdjęcia całej rodziny Nialla oraz jego nagrody, które zdobył jako jeden z członków One Direction. Na jednym z regałów, który znajdował się zaraz przy głównym pokoju znajdowały się nie tylko fotografie z dzieciństwa Nialla i Grega, ale także książki oraz różne rzeczy związane ze znanym Brytyjsko-Irlandzkim zespołem. Można między innymi było tam znaleźć wycinki z gazet, lalki, płyty oraz ich książki. Rodzice mojego chłopaka muszą być naprawdę z niego dumni, bo kto przecież by nie był. Salon zapewne urządzała Marie, gdyż był bardzo przytulny. Oczywiście stała tam kanapa, dwa fotele, mały stolik do kawy i telewizor, do którego podłączony był X-box. W rogu postawiona była ozdobna szafka, na której znajdowały się zdjęcia oraz jakieś inne rzeczy. Na ścianie także było pełno zdjęć. Widać, że tej rodzinie bardzo zależy na zachowaniu jak największej ilości wspomnień. Na jednym z foteli siedział ciemnowłosy mężczyzna z intensywnie niebieskimi oczami. W ręku trzymał poranną gazetę. Gdy tylko zobaczył mnie oraz swoją żonę odłożył czasopismo na stół i z uśmiechem na ustach powiedział:
-Ty zapewne jesteś Alice. Bob Horan miło mi cię poznać- powiedział ściskając moją dłoń. Odwzajemniłam uśmiech i delikatnym głosem odpowiedziałam:
-Alice Williams.
-Piękne nazwisko- dodał, a ja ponownie uśmiechnęłam się. Do salonu wszedł Niall z Gregiem, którzy w braterski sposób przepychali się. Naprawdę u nich wszyscy są ze sobą bardzo zżyci. Nie to co w naszej rodzinie, w której są kłótnie oraz inne skandale.
-Złotko, siądź sobie w salonie z Bobem, a ja zrobię wam śniadanie. Mój dzióbek zapewne jest głodny- powiedziała zwracając się do swojego syna. Jego twarz lekko zarumieniła się.
-Mamo skończ- rzekł z litością w głosie.
-Czyżby mój mały braciszek się zawstydził? Och jakie to słodkie- powiedział Greg łapiąc go za policzki. Niall jednak odsunął się, a Marie zwróciła się do swojego drugiego syna:
-Greg idź do sklepu. Potrzebujemy mleka do ciasta oraz paczki chipsów i innych słodyczy. Na pewno są bardzo zmęczeni. Bob, daj mu pieniądze- zwróciła się do swojego mężczyzny który przewracając oczami sięgnął do portfela, który trzymał w dżinsowych luźnych spodniach.
-Tylko daj pieniądze. Daj pieniądze- narzekał pod nosem, a ja zaczęłam się śmiać. Wręczył swojemu pierwszemu dziecku banknot i już po chwili Greg zniknął z salonu.
-A ty pójdziesz mi pomóc- zwróciła się blondynka do drugiego syna. Złapała go za rękę i pociągnęła do kuchni, która znajdowała się po drugiej stronie korytarza. Skrępowana lekko tą sytuacją nie wiedziałam co mam ze sobą począć. Usiadłam na drugim fotelu i cały czas przyglądałam się pomieszczeniu. Z zamkniętymi oczyma mogłabym powiedzieć gdzie co się tutaj znajduje. Nie chciałam patrzeć na ojca Nialla. Ta sytuacja jest dla mnie zbyt krępująca.
-I jak się wam układa?- zapytał Bob, który przerwał milczenie.
-Świetnie- odpowiedziałam oszczędzając słowa. Nie chciałam zbytnio opowiadać mu o tym, że nasz związek jeszcze kilka godzin temu nie istniał.
-Niall mówił, że jesteś śliczną dziewczyną. Jednak nie sądziłem, że aż tak- dodał, a ja zapewne zarumieniłam się po usłyszeniu jego słów.
-Dziękuję bardzo. Bardzo miło jest mi usłyszeć te słowa- powiedziałam z wdzięcznością.
-Mój syn opowiadał mi o twojej chorobie. Zastanawiam się dlaczego?- zapytał, a ja spojrzałam na ojca mojego chłopaka. Bacznie przyglądał mi się. Zdziwiona odwróciłam wzrok i odpowiedziałam:
-Tak jakoś się złożyło. Ale małymi kroczkami wracam do zdrowia.
-To dobrze.
Między nami znowu zapadła niezręczna cisza. Zaczęłam ponownie przyglądać się zdjęciom które wisiały na ścianie. Na jednym z nich był około dziesięcioletni chłopiec z brązowymi włosami. W ręce trzymał plastikowy mikrofon, a przez ramię powieszoną miał plastikową gitarę.
-Pamiętam gdy robiliśmy to zdjęcie-powiedział nagle Bob. Spojrzałam na niego, a on z uśmiechem na ustach kontynuował.- Niall kończył wtedy dziesięć lat. Z tej okazji chciał zrobić nam koncert, wspaniałe przyjęcie. Więc zaczął grać na gitarze i śpiewał dla nas znane przez niego piosenki. Zawsze z Marie wiedzieliśmy, że jest utalentowany, ale nigdy tak naprawdę nie sądziliśmy, że się wybije. A jednak jego dziecięce marzenie spełniło się. Jest gwiazdą muzyki oraz ma taką dziewczynę, o której marzył.
-Państwa syn jest czymś najlepszym co mnie spotkało. Kocham go.
-Alice! Alice!- krzyknął nagle z kuchni Niall.
-Przepraszam. Pójdę sprawdzić co się stało- powiedziałam wstając z fotela i opuszczając salon. Mój chłopak nadal krzyczał moje imię i gdy pojawiłam się w kuchni, w której się teraz znajdował zapytałam:
-Coś się stało?
On uśmiechnął się i odpowiedział:
-Kocham cię.
-Boże jakie to słodziutkie- powiedziała uradowana mama Horana. Złapała go za policzek i zaczęła nim w pieszczotliwy sposób poruszać.
-Mamo, mówiłem żebyś nie robiła mi wstydu przy dziewczynie-rzekł lekko zażenowany tą sytuacją.
-Twoja mama nie robi ci wstydu. Ona po prostu cię kocha. Tak samo mocno jak ja- odpowiedziałam chcąc go jakoś pocieszyć. Najwidoczniej to zadziałało, gdyż podszedł do mnie i mnie przytulił.
*późna godzina nocna, w sypialni Nialla*
Sypialnia mojego chłopaka jest duża i ma czerwono-niebieskie ściany. Pod dużym oknem z granatowymi, zaciągniętymi zasłonami by natrętne fanki nie zaglądały do pokoju Nialla stoi dwuosobowe łóżko. Obok stoi szafka nocna z lampką i butelką wody. Zaraz obok jest kanapa w kwiaty zawalona ubraniami i bielizną. Mam nadzieję, że jest ona czysta. Na środku leżą nasze walizki i wiele par butów. Mój chłopak właśnie próbował to wszystko ogarnąć. Podeszłam do łóżka i zrezygnowana rzuciłam się na nie. Leżąc przyglądałam się Niallowi, który mocował się z zamkiem swojego zielonego plecaka.
-Głupi zamek. Kto wymyśla takie tanie gówna? -mamrotał pod nosem, czym wywołał u mnie śmiech, bo przypominał te wszystkie postaci z bajek dla dzieci. Blondyn spojrzał na mnie z udawaną złością w oczach i powiedział celując we mnie swoim długim palcem:
-Więc śmieszy cię to, panno Williams. Rozumiem… - po tych słowach podrapał się po podbródku, a już po chwili leżał obok mnie śmiejąc się na cały głos. Leżeliśmy blisko siebie, stykając się brzuchami. Czułam jak tors Nialla porusza się szybko w górę i w dół. Po plecach przeszedł mi chłodny dreszcz. Przełknęłam ślinę wyciągając dłoń w stronę twarzy blondyna. Delikatnie pogładziłam go po policzku przyglądając się jego ślicznym tęczówkom.
-Kocham cię, mój dzióbku -powiedziałam wybuchając ponownie śmiechem.
-Haha, bardzo śmieszne, naśmiewaj się więcej ze swojego chłopaka, pewnie, a co tam - powiedział kładąc się na mnie i ściskając moje nadgarstki. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Oboje głośno oddychaliśmy nie mówiąc ani słowa. Oblizałam wargi spoglądając na słodkie usta Nialla. On gdy to zauważył uśmiechnął się od ucha do ucha i pocałował mnie delikatnie w usta. Odwzajemniłam to. Tak bardzo brakowało mi ich, jego zapachu, uśmiechu, dotyku. A teraz w końcu z powrotem je dostałam. I cieszę się jak małe dziecko. Czuję, że to będzie niezapomniany wyjazd.
- O czym myślisz? -spytał Niall schodząc ze mnie i wtulając się w moje ramię.
-O tobie, o nas, o tym, że śmierdzi tu skarpetkami...- powiedziałam puszczając do niego oko. On tylko zrobił obrażoną minę mówiąc:
-To pewnie Greg wrzucał tu swoje brudne ciuchy. U mnie zawsze jest schludnie i ładnie pachnie, prawda?- spytał. Ja tylko potwierdzająco kiwnęłam głową kładąc swoje dłonie na brzuchu Nialla. Przejechałam po jego umięśnionym torsie raz, potem drugi i trzeci... Czułam jak serce blondyna szybko bije. Moje wcale nie było gorsze. Mój chłopak zagryzł wargę kładąc swoje dłonie ma moich biodrach. Po chwili czułam je pod moją koszulką. Trochę się speszyłam i odruchowo wciągnęłam brzuch jak najmocniej potrafiłam.
-Kochanie, nie musisz tego robić. Jesteś najchudszą i najwspanialszą osobą na świecie. Dla mnie jesteś idealna- po tych słowach zdjął ze mnie podkoszulek, który rzucił na podłogę do reszty brudnych lub nie ubrań. Po chwili jego T-shirt spotkał ten sam los, podobnie było z moimi rurkami i jego wytartymi jeansami. Leżeliśmy wtuleni w samej bieliźnie, no i skarpetkach całując się. Z minuty na minutę pragnęłam Nialla bardziej, więcej. Nie znałam wcześniej tego uczucia. Może to ten dzień? Ta chwila? Ale czy jestem gotowa?
-Al, kocham cię, ale nie chcę, byś robiła coś wbrew sobie- wysapał Niall pomiędzy pocałunkami. Leżał na mnie błądząc swoimi drżącymi rękoma po moim nagim, no prawie, ciele.
-Niall, jeżeli uważasz, że leżenie tu z tobą jest wbrew mnie, to chyba mnie nie znasz -odpowiedziałam bawiąc się gumką od majtek Irlandczyka. On niezdarnie rozpiął mój stanik i po chwili zabrał się za majtki. Przeszedł mnie dreszcz. Strachu i podniecenia.
-Obiecuję, że nie będzie bolało - wyszeptał blondyn leżący na mnie. Ja lekko kiwnęłam głową jednak wcale się nie bałam. Kocham Nialla i chcę z nim być. Chcę go mieć. Zawsze. I wszędzie.
Rozmyślania przerwała mi fala gorąca przeszywająca moje ciało. Sapnęłam wplatając dłonie w śliczne blond włosy mojego chłopaka. On również głośno oddychał poruszając się delikatnie w przód i w tył. Podobało mi się to. Po kilku minutach oboje skończyliśmy wzdychając z podniecenia i szczęścia zarazem. Leżeliśmy obok siebie przykryci biało czarną kołdrą wpatrując się w sufit. Ta cisza panująca między nami nie była niezręczna, była raczej...magiczna. Czułam się spełniona i pierwszy raz od kilkunastu dni szczęśliwa.
-Al? - szepnął Niall podpierać się na łokciu.
-Hmm? -mruknęłam przewracając się w jego stronę. Byłam już lekko zmęczona jednak nigdy nie Niallem.
-Kocham cię. To się nigdy nie zmieni. Pamiętaj- powiedział biorąc moją rękę i kładąc ją sobie na sercu. Uśmiechnęłam się wtulając się w jego pierś i cicho wymruczałam:
-Ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak cholernie mocno.
Nie wiedząc kiedy odpłynęłam z uśmiechem na ustach i najlepszym chłopakiem na świecie przy swoim boku.


Na samym wstępie piszę, że bardzo was przepraszam za to, że rozdział nie pojawił się wcześniej, ale niestety szkoła, prace domowe i nauka. Nie mam czasu na pisanie. Każdego wieczoru coś dopisuję, a nie zawsze mam na to energię. Myślę, że w ten weekend może najpóźniej do wtorku/środy zakończymy tego bloga. Oczywiście powstanie nowy. Nie potrafimy sobie wyobrazić tego, że nie piszemy opowiadań. Tamto będzie różniło się poniekąd od young-pretty-lovely i mean-hungry-lovers. Ale o wszystkim dowiecie się w swoim czasie :) Możecie dalej zadawać pytania. I zapraszam do komentowania. Mam nadzieję, że się podoba.

polecam:
http://my-mysterious-love.blogspot.com/

45 komentarzy:

  1. No i wszystko się ułożyło. To dobrze : )
    Szkoda, że kończycie już tego bloga, fajnie mi się go czytało ale mam nadzieję, że z następnym nie będzie inaczej :))

    scars-future.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się nie mogę doczekać kolejnego bloga ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, jak się cieszę, że nie skończycie przygody z pisaniem:) Jesteście przefantastyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. już tak nie mogłam doczekać się rozdziału że gdy zobaczyłam że dodałyście moja reakcja była taka: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!! Dodała !! :D

    Czekam nn :* Z kogo perspektywy bd ? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzdzial bardzo mi sie podobal . :D
    Nastepny rozdzial bedzie ostatnim czy beda jeszcze jakieś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny rozdział jest przedostatni- Alice :)

      Usuń
  6. Rozdzial po prostu zajebisty !!! :P
    Kocham czytać waszego bloga . codziennie patrze czy do dałyscie nastepny rozdzial :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatni rozdzial bedzie z czyjej perspektywy ?

    OdpowiedzUsuń
  8. ostatni rozdział będzie z dwóch perspektyw, ale na razie nie chcemy wyjawiać z jakich - Alice :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że są razem :)
    Jak to przedostatni ? :( Cholernie szkoda :(
    A założycie kolejnego bloga ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, będzie następny. i to nie jest ostatni rozdział. będą jeszcze dwa - Alice :)

      Usuń
  10. Szkoda że już niedługo koniec .. to co piękne szybko się kończy ;c . Na pewno będę czytaĆ waszego kolejnego bloga <3 !

    OdpowiedzUsuń
  11. Sk-k-kończyć?!
    Nie!!!
    Ja chcę więcej!
    Więcej Alice i Nialla!
    Innych też...
    Ale przede wszystkim Al i Nialla!
    Proszę, do wtorku, do środy!
    Chociaż jeszcze z 5/6 rozdziałów!
    Błaaaagam!
    Kocham <333
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  12. o mamusiuuu ! ;33 cudoo ! szkoda, że już kończycie tego bloga ;c jest to chyba najlepszy blog jaki czytam ! świetnie piszesz, masz talent, serioo ! *.*
    znowu są razem, awww ! <33 tak się cieszę ! kocham ich, normalnie kocham ! <33 czekam na nn *_*

    OdpowiedzUsuń
  13. nienienie . nie kończcie , błagam .
    uzależniłam się od tego bloga. odwiedzam go codziennie po 12352462 razy sprawdzając czy jest nowy rozdział . błagam , błagam , błagam . jeszcze nie kończcie .

    OdpowiedzUsuń
  14. awwwwww kocham was za to że taki długi <3 <3 ooo w końcu Niall i Al są razem <3 strasznie sie ciesze a co do rozdziału super zajebisty nic dodać nic ująć czekam na kolejny Paulina xxxx

    OdpowiedzUsuń
  15. 2 rozdziały i epilog? Czy na sam koniec policzycie ile było w sumie komentarzy , obserwatorow itd.? zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  16. Mmm.. odpłynęłam z lekka czytając to :)
    Wszystko opisane takk idealnie, z sensem.. Tylko pozazdrościć talentu <3
    Ale cierpię z powodu końca tego bloga, już się uzależniłam od niego, a teraz..? Pozostanie mi tylko poczekać na kolejną historię, która nie wątpię - będzie kolejnym hitem ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. kiedy kolejny? ten rozdział jest supeer! jeden z moich ulubionych i wreszcie jakiś długi.:) Chcę więcej F i H fajnie by było gdyby cos fajnego się wydarzyło pomiędzy nimi, jak już są razem bo wszyscy czekaliśmy na nich razem i wykorzystajcie to, mam taka potrzebę w tym blogu do końca. Szkoda że juz koniec, jestem strasznie przywiązana do tej historii a w szczególności do ostaci Frankie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możliwe, że dzisiaj wieczorem. może jutro - Alice :)

      Usuń
  18. Piękny rozdział. Tak strasznie się cieszę, że Alice i Niall wrócili do siebie. Nie ukrywam, jest to moja ulubiona para. Pasują do siebie idealnie. Szkoda,że tak wspaniałe opowiadanie dobiega końca. Naprawdę jest piękne. Czkeam na kolejny rozdział Xxx

    http://give-me-love-like-never-before.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Na początku się trochę popłakałam.

    A mam pytanie, oni się zabezpieczyli ?

    Najlepsze urywki:
    "-Czy on nie może sam… Ooo- powiedział zdziwiony gdy nas zobaczył.- Już pomagam- dodał. "
    "-Kocham cię, mój dzióbku "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak zabezpieczyliśmy się - Alice:)

      Usuń
    2. Ufff, to dobrze.
      Ponieważ:

      Alice Margarette Williams, jesteś jeszcze młodą panną.

      Usuń
  20. Świetny zapraszam też na http://totaleclipseoftheheartangel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie no super rozdział :) i w końcu są razem :) i super że siostry Williams się pogodziły <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Świtny rozdział, kocham go normalnie, i mam takie banana na ryjcu ze Niall i Alice znowu są razem ! i że siostry się pogodziły . smutno ze blog się kończy.. :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Chciałam wam tylko podziękować za TO i poprzednie opowiadanie, wszystkie inne blogi o one direction są zazwyczaj przesłodzone i wszystko się w nich idealnie układa wy napisałyście coś innego ,coś prawdziwego. Wiem....bo też mam anoreksje a internet jest jedynym miejscem gdzie mogę to napisać.Ale i tak jak Franky zamykam sie na ludzi i w sumie miałam identyczną sytuacje jak ona w ytym opowiadaniu. A co do blanki to moja siostra ma raka..drugi raz.Może to nie to samo co zawał jej dziadka ale boli tak samo. Nie pisze tego żeby się nad sobą użalać tylko żeby powiedzieć, że dzięki tym zdarzeniom mogłam wczuć się w każdą z nich. Dzięki temu opowiadaniu mogłam się odciąć od mojego rutynowego i smutnego życia, i na chwile zapomnieć o wszystkim co się dzieje. Czasem nawet uśmiechnąć do laptopa. Mogłam poczuć, że jestem gdzie indziej, że mam kogoś komu na mnie zależy ,ale że mi zależy na kimś. Każdy rozdział był wręcz magiczny. A co najbardziej mi się podobało to to jak franks reagowała na swoje uczucia do harrego zamiast jak to wszyscy piszą 'miała motylki w brzuchu i była taka szczęśliwa' ona zwariowała. Był to najbardziej prawdziwy jak i najwspanialszy opis uczuć jaki kiedykolwiek czytałam, dziękuję kocham was xx
    mój tumblr - sadandbeautifulx.tumblr.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się wszystkie wzruszyłyśmy, gdy przeczytałyśmy twój komentarz. nawet nie wiemy co mamy napisać. dziękujemy bardzo za takich czytelników, którzy nas rozumieją.

      Usuń
    2. wow , nie sądziłam ,że cokolwiek odpiszecie ,dziękuję jeszcze raz (:

      Usuń
    3. to my jeszcze raz bardzo dziękujemy. komentarze od serca są najlepsze. to one sprawiają, że mamy ochotę czytać. jeszcze raz bardzo, ale to bardzo mocno dziękujemy :)

      Usuń
  24. Boskie *-*
    Słodko, że oni znów są razem ^^
    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  25. bedzie dzisiaj rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie, gdyż dopiero ogarnęłam sprawy prywatne - Alice :)

      Usuń
  26. Super wasze blogi sa przecudowne :) Piszcie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzisiaj czytałam książkę "Stary człowiek i morze". Starzec zaczął wiosłować i od razu przypomniało mi się jak Harry zabrał Franky na łódkę i wypuścił jedno wiosło. Tak nad tym myślałam, że musiałam czytać od początku kilka stron xd
    Rozdział świetny :3

    OdpowiedzUsuń
  28. Jej ! cudowny ♥
    Chyba najlepszy jaki dodałyście.
    Najwięcej się dzieje i to nie takich oczywistych rzeczy, np to, że Niall i Al się ze sobą prześpią. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego :))

    Uwielbiam wasz ten blog. Nie powiem, ze był lepszy od poprzedniego, bo obydwa są fenomenalne. Jedna z osób, która napisała komentarz, napisała w nim, że wszytskie opowiadania są przesłodzone i kończą się zawsze happy endem. Zgadzam się z tą osobą w 100% Wasze opowiadanie jest inne, prawdziwsze i zdecydowanie o wiele lepsze. Głównym powodem jest to, że piszecie od serca to co czujecie, to co byście chciały żeby na prwdę się zdarzyło. Piszecie w taki sposób jakbyście to przeżyły. Czytając wasze opowiadanie i wcześniejsze też im więcej rozdziałów tym moja wyobraźnia wzrastała. Już nie wiem co powiedzieć, a raczej napisać. Chciałabym, ale ja na prawdę mówię serio przeczytać waszą książkę. Nie koniecznie z One Direction, ale o kimś innym. O miłości, która nie zawsze kończy się Happy Endem, ale jest prawdziwa, wspaniała ♥

    Mam nadzieję, że przeczytałyście to co napisałam i że rozważycie napisanie książki :)
    Z niecierpliwieniem czekam na następny rozdział. Wasza WIELKA WIELKA fanka ~ Dariaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to opowiadanie wysyłałyśmy już do wydawnictwa. niestety występuje tu prawdziwy zespół co powoduje, że książka nie może powstać, gdyż trzeba mieć zgodę blablabla i wiele innych. opowiadanie ogólnie im się podobało, ale niestety nie mogą nic z tym zrobić. następny nasz blog, który powstanie po tym będziemy wysyłać do wydawnictwa. będzie on oczywiście z chłopakami z one direction, ale nie będą oni znanym zespołem muzycznym tylko grupką zwykłych dzieciaków żyjących w Chicago. mamy nadzieję, że imiona i nazwiska nie będą przeszkadzały wydawnictwu. a nawet jeśli to tylko je zmienimy - Alice :)

      Usuń
    2. o jeju to świetnie ! ♥ kupię na pewno. Na pewno dużo byłoby pracy z tym, ale w sumie możecie zrobić też tak, że byście zmieniły imiona i nazwiska, wymyśliłybyście nazwę zespołu i wgl. Ale w sumie to za dużo pracy :)
      Mogę się założyć, że następny przyjmą ♥ ~ Dariaa

      Usuń
    3. posiedziałabym kilka godzin może całą noc i wszystko bym zmieniła- Alice :)

      Usuń
  29. Nie potrafię pisać długich komentarzy , ale wiedźcie to , że czytając to opowiadanie mogłam odciąć się od mojego beznadziejnego życia . Dziękuję wam i szkoda , że już kończycie to opowiadanie .
    + Jeśli wydacie książkę na pewno ją kupię . :3

    OdpowiedzUsuń
  30. No wreszcie Alice i Niall są znowu razem ! Oni są tacy słodcy i idealnie do siebie pasują. Z resztą tak jak F z Harrym i Blanca z Liamem. Co do Faith i Louisa mam wątpliwości, bo moim zdaniem baletnica jest trochę za spokojna i poukładana dla Tomlinsona. Fajnie, że siostry Williams się pogodziły, bo mimo tych wszystkich kłótni dogadują się i rozumieją nawzajem. Wracając do naszych zakońców. Mam nadzieję, że w nocy nikt ich nie usłyszał.. Aż sie boję sobie wyobrazić co na to powiedzieliby rodzice Horana.
    Szkoda, że wasz blog dobiega ku końcowi. Korzystając z okazji chciałabym wam podziękować za kilka lub kilkanaście minut, które poświęcałam na każdy nowy rozdział, bo z pewnością nie były to zmarnowane chwile. Dziękuję wam za to, że sposób w jaki to wszystko jest opisane, pozwoliło mi się utożsamić z jedną z głownych bohaterek, dzięki czemu potrafię się jeszcze bardziej zaangażować w każdy kolejny rozdział. Dziękuję, że stworzyłyście tego bloga.

    OdpowiedzUsuń