6/30/2012

6 rozdział

Z perspektywy Blanki w tle

Początek wiosny
Siedząc u siebie w sypialni rozglądałam się czy aby wszystko spakowałam na nasz pięciodniowy wypad do Batley. Alice i Franky mają tam domek położony niedaleko lasu. Ich rodzice pozwolili nam i mojemu bratu pojechać z nimi. Zabieramy także  chłopaków z One Direction co mnie i Al cieszy. Dowiedzieli się, że Franky jest z Francaisem i nawet się polubili. Najsłabszy kontakt miał z Harry’m, ale nikt nie wiedział dlaczego. Mój pokój był duży i elegancko umeblowany jak na nastolatkę, a to wszystko dlatego, że moi dziadkowie tak chcieli. Jedną ścianę zajmuje przestronne okno z jedwabnymi firankami. Wszystkie meble są w biały odcieniach, oprócz łóżka, które ma czarne obicia i zawsze jest starannie pościelone. Nad moim legowiskiem znajduję się półka z książkami i zdjęciami. Pod oknem jest starodawna toaletka, która została przerobiona na biurko,  przez mojego dziadka. Zawsze leży tam laptop. Podeszłam do lustra i poprawiłam swoją fryzurę, zaczesując ręką grzywkę do tyłu. Po chwili z powrotem opadła na oczy. Ubrana byłam w biały, luźny T-shirt, krótkie dżinsowe szorty, czarne koturny, tego samego koloru kapelusz i turkusowe okulary. Jak na końcówkę marca było bardzo gorąco.
-Blanka, dziewczyny już czekają!- krzyknęła moja babcia z dołu. Zarzuciłam na ramię swoją torbę i wychodząc z pokoju zamknęłam za sobą drzwi. Schodząc po schodach spotkałam Francaisa, któremu na ucho szepnęłam:
-Pamiętaj. Jedzie tylko nasza czwórka i nikt więcej.
On nic nie odpowiedział, tylko wziął ode mnie torbę, by pomóc mi ją znieść. Nasi dziadkowi czekali na zewnątrz przy samochodzie Franky. Oczywiście rozmawiali z nimi. Podeszłam do moich przyjaciółek i przytuliłam je. Fancais zrobił to samo.
-To jak dojedziecie, dajcie nam znak-powiedziała Anna, która bardzo się o nas martwiła.
-Oczywiście, babciu-powiedział Francais gładząc ją uspokajająco po ramieniu.
- I karmcie tam Alice. Troszeczkę zmizerniała-powiedziała, dotykając jej policzków.- Może dam ci na drogę pączki. Sama robiłam dzisiaj rano.
-Nie, naprawdę nie trzeba. Mama zrobiła nam jedzenie. I jeszcze Franky będzie mnie pilnować. Dziękuję, ale nie trzeba-powiedziała pośpiesznie.
-Anno, daj dziewczynie spokój-powiedział mój dziadek. - Jak będzie, głodna to coś zje.
-Nicolas, ona jest zawsze głodna. Je takie małe ilości, że trudno się dziwić. Ale właśnie na tym polega jej choroba. Trzeba ją tylko wspierać-powiedziała babcia, zwracając się do dziadka. Przewróciłam oczami, ponieważ wiedziałam, że zaraz zacznie się kłótnia na ten temat. Może nie kłótnia, bo rzadko kiedy się kłócą, ale ostra wymiana zdań.
-Wspieranie to jest pomaganie jej w tym trudnym dla niej okresie, a nie wpychanie w niej milion kilogramów jedzenia, które zapewne później zwróci. No ale nie ważne. Jedźcie już bo długa droga przed wami-powiedział mój dziadek. Przytulił moje przyjaciółki i brata, a następnie podszedł do mnie.
-Kocham cię, dziadku-powiedziałam, przytulając pulchnego mężczyznę.
-Ja ciebie też, skarbie. Pamiętaj, nie zbierajcie tam żadnych grzybów, bo się zatrujecie. Alkoholu wam nie wolno, a nawet jeśli Francais będzie coś kombinować, to strzel mu lekko w łeb. I ma spać osobno. Nie z wami.
-Dziadku-powiedziałam śmiejąc się. Bardzo go kochałam. Zawsze zastępował mi ojca. Traktował mnie tak, jakbym była dla niego wszystkim. Jakby nic innego oprócz mnie się nie liczyło. Chciał zawsze dla mnie jak najlepiej. Pocałował mnie w czoło i ruszył w kierunku domu. Jeszcze czekało mnie pożegnanie z babcią. Siwa staruszka podeszła do mnie i powiedziała.
-Po prostu się tam nie zabijcie- po tych słowach przytuliła mnie i ruszyła w ślady za dziadkiem.
-Jezusie Chrystusie, dobrze, że to już koniec-po tych słowach weszłam na tyły samochodu, gdzie siedziała już Alice ze słuchawkami w uszach. Franky prowadziła samochód, a obok niej siedział Francais.
-To gdzie teraz?- zapytałam.
-Najpierw po chłopaków. Później do sklepu po alkohol, a następnie do Batley- odpowiedziała mi Franky , która ubrana była w pudrową luźną koszulkę wsadzoną w niebieskie szorty i czarne conversy. Ruszyliśmy samochodem i już po chwili znaleźliśmy się na miejscu. Chłopacy właśnie pakowali swoje rzeczy do samochodu, w którym mieściło się 8 osób.
-Powiem im co i jak i możemy ruszać-powiedziałam do Franky opuszczając samochód. Podeszłam do nich i zwróciłam się do Harry’ego, który ubrany był idealnie do długiej podróży; w biały T-shirt, szare dresy, śmieszne,  różowe skarpetki, kremowe conversy i szarą luźną czapkę. W ręku trzymał duże, czarne słuchawki.
-Który z was prowadzi?
-Ja. Jak mamy jechać?- zapytał, gdy zamykał za chłopakami drzwi samochodu. Z przodu siedział także Louis, który przez szybę robił głupkowate miny.
-Teraz jedziemy do sklepu, kupić alkohol i papierosy, a później od razu do Batley. Jedźcie za nami, a jeśli nas zgubicie, to dzwońcie.
-Spoko-odpowiedział, a ja wróciłam do swojego samochodu.
-Możemy jechać?- zapytała Franky, która spojrzała na mnie.
-Yhy- odpowiedziałam uśmiechnięta od ucha do ucha. Ruszyliśmy, a ja zdałam sobie wtedy sprawę, że ten wyjazd wiele zmieni w naszym życiu.
*W Batley*
-Śpiochy, wstawać już-powiedział Francais, który wyrwał mnie i Alice ze snu. Najprawdopodobniej byliśmy już na miejscu. Z wielką niechęcią otworzyłam oczy i zobaczyłam, że moja przyjaciółka się rozciąga. Włosy miała w całkowitym nieładzie, a ramiączko z jej białego topu zsunęło się. Miała ubrane jeszcze na siebie dżinsowe szorty oraz kremowe krótkie conversy. Z wielkim trudem wyczołgałyśmy się z samochodu. Spojrzałam na dom moich przyjaciółek. Wyglądał zwyczajnie. Miał dwa piętra i poddasze. Cały otoczony był kwiatami. Zbudowany był z brązowych zniszczonych cegłówek, a dach był stary. Spojrzałam w stronę samochodu chłopaków, który właśnie dojechał. Alice w tym samym czasie podeszła do mnie i oparła swoją głowę o moje ramię. Widocznie była bardzo śpiąca. Pierwszy samochód opuścił Liam, który od razu poszedł do bagażnika, z którego wyjął swój plecak oraz skrzynkę piwa. Jako jedyny z nas wszystkich nie przepadał za piciem alkoholu. Ale to także z powodu tego, że nie ma nerki i się boi.
-Gdzie mam z tym iść?- zapytał się Alice, która doskonale wiedziała co i jak.
-Chodź, zaprowadzę cię-powiedziała i oboje ruszyli w stronę frontowych drzwi. Liam ubrany był w granatowy podkoszulek, szare dresy, białe Nike’i, a na nosie miał czarne Ray-bany . Reszta chłopaków także opuściła samochód. Francais i Harry także wnosili do środka domu skrzynki z piwem.
-Blanka, weź swoje rzeczy-powiedziała Franky, która chciała zamykać już bagażnik. Wyjęłam swoją torbę i ruszyłam do ich domku. Od razu weszłam do salonu, gdzie stała reszta osób. Kłócili się jeden przez drugiego kto będzie z kim spał i gdzie. Ja stanęłam z boku i zaczęłam rozglądać się po pokoju. Jest to duże przestronne pomieszczenie utrzymane w odcieniach bieli. Pod ścianą znajduje się wygodna trzyosobowa kanapa z szarobiałymi poduszkami i kocem. Przed nią jest pufa do siedzenia i mały drewniany stoliczek z wazonem i kwiatami, lampionami i książkami. Drugi stolik znajduje się obok kanapy. Na nim jest beżowa lampa i drzewko. Na ścianie wiszą czarno białe fotografie dziadków Franky i Alice. Wykładzina jest w kolorze beżowym. Spojrzałam za okno i zobaczyłam, że za domem znajduje się weranda, na której w cieplejsze dni można jeść oraz ogród z widokiem na las. Do salonu weszła Franky, która stanęła obok mojego brata i szepnęła mu coś na ucho.
-Ej! Ogarnąć się!- krzyknął Francais, a wszyscy przerażeni jego krzykiem spojrzeliśmy na niego.- Mamy trzy sypialnie i salon, gdzie można spać. Ja z Franky zajmujemy jedną-powiedział, obejmując ją od tyłu. Brązowowłosa nic nie powiedziała, tylko spojrzała na reakcje innych. Nikomu to nie przeszkadzało. Oprócz Harry’ego, który opuścił głowę.
-Ja z Alice możemy spać tutaj na kanapie-powiedziałam. Miałam 100% pewność, że i tak zapewne większość z nas nie będzie spała tak jak to teraz uzgodnimy.
-Dobra. To Harry i Lou, możecie spać razem w jednym pokoju i łóżku?- zapytał Francais. Często za plecami mówił mi, że wydaje mu się, że loczek jest gejem. Jednak ja wiedziałam, że prawda jest zupełnie inna.
-Yhy- odpowiedział Louis, który dotknął policzka Hazzy i powiedział.- Uśmiechnij się.
On sztucznie się uśmiechnął, po czym Francais mówił dalej.
-Niall, Zayn i Liam mogą wziąć jeden pokój. Któryś z was będzie spał na ziemi, lub będziecie się zamieniać, jak wolicie-nikt już tak naprawdę nie zwracał uwagi na słowa Francaisa, ponieważ każdy zaczął iść za Franky by zobaczyć gdzie mają spać. Ja zrezygnowana usiadłam na kanapie i zaczęłam zaczesywać włosy do tyłu. Byłam zmęczona i zrezygnowana. Oznaczało to, że potrzebuję jakiejś rozrywki.
-Idę pochować jedzenie i alkohol do lodówki. Chcesz mi pomóc?- zapytał się Alice, która stała nade mną.
-Chodź-powiedziałam podnosząc z ziemi torbę z jedzeniem. Skrzynki piwa stały już w kuchni. Było to przestronne pomieszczenie znajdujące się na parterze z wyjściem do ogródka. Było całe w bieli i drewnie. Na środku stał duży stół z krzesłami. Na nim był kosz z kwiatami. Przy ścianie znajdował się kredens z zastawą i różnymi naczyniami. Z sufitu zwisały lampy. Sprzęt był także w kolorach bieli. Na ścianie wisiała półka z przyprawami. Całość była jasna i przytulna. Alice otworzyła lodówkę i zaczęła wkładać do niej jedzenie. Ja sięgnęłam do skrzynki i wyjęłam jedno piwo.
-Chcesz?- zapytałam, przybliżając do niej butelkę. Kiwnęła tylko potwierdzająco głową. Otworzyłam jej i swoje piwo i usiadłam na blat popijając napój. Z nudów cały czas machałam nogami. Kiedy skończyła chować wszystko do lodówki, wyjęła z tylnej kieszeni spodni papierosy. Bez pytania mnie wyjęła dla mnie jednego i podała mi go, a następnie podpaliła. Oparła się plecami o blat i w milczeniu piłyśmy i paliłyśmy.
-Podoba ci się?- zapytałam, strzepując popiół z papierosa.
-Ale kto?- zapytała.
-No wiesz. Blondyn. Niski. Ma aparat na zęby. Jest Irlandczykiem. Kojarzysz może?- powiedziałam żartując sobie.
-Nie, nie kojarzę. A tobie jak układa się z Liamem?
-Liam? To ja znam kogoś takiego?- odpowiedziałam z sarkazmem, po czym obie zaczęłyśmy się śmiać. Kiedy chciałam wziąć łyka napoju zobaczyłam, że się skończył. Alice tak samo jak ja nie miała już co pić.
-Jeszcze?- zapytałam uśmiechając się do niej.
-Yhy- odpowiedziała z chytrym uśmiechem na ustach.- Ale jak coś, to my nic nie piłyśmy.
Zaczęłyśmy pić kolejne piwo i do kuchni weszli wszyscy.
-A co tu jakaś impreza?- zapytał Zayn, który ubrany był jeszcze w swoje ciuchy z podróży; bordową bluzę z kapturem, szare dresy, tego samego koloru Nike’i oraz bordowy full cap Obey.
-My i impreza?- zapytała z sarkazmem pijana już lekko Alice. Ja sama także nie byłam już trzeźwa.
-Pilnujcie ich, bo wolność uderzyła im do głowy. Chodźcie robić tego grilla- powiedział Francais, który ze złym wzrokiem spojrzał na mnie.
-Miałaś być grzeczna i nie upijać się od razu po przyjeździe-powiedział, gdy przechodził obok mnie.
-Nie jesteś moim ojcem by mnie pilnować-odpowiedziałam, twardo patrząc mu w oczy.  On nic nie powiedział tylko przeklął pod nosem. Z Alice złapałyśmy się za ręce i wyszłyśmy z domku do ogródka. Był on duży. Otaczał go drewniany płot, w którym znajdowała się furtka prowadząca w głąb lasu. Pod płotem postawione były leżaki, było ich może z pięć lub sześć. Stała tam też huśtawka ogrodowa, na której mieściło się pięć osób. Louis i Zayn od razu zaczęli je rozkładać. Harry z ganku przeciągnął stół, który postawił zaraz przy leżakach. Niall jak zwykle w ręce trzymał paczkę orzeszków, którymi się zajadał. Kiedy jadł wyglądał bardzo słodko.
-Chcesz trochę?- zapytał się mnie, gdy wraz z Alice przyglądałyśmy się poczynaniom chłopaków.
-Nie, dzięki-odpowiedziałam nie patrząc nawet na niego.
-A ty, Al?- zapytał, przysuwając jej paczkę pod prawie sam nos. Ona szybko odsunęła ją i powiedziała.
-Nie.
-Ale czemu się denerwujesz?- zapytał, ze smutkiem w oczach.- Nawet jednego nie chcesz?
-Chcę, ale nie mogę-powiedziała i odeszła. Usiadła na jednym z leżaków, obok niej pojawił się Harry i zaczęli o czymś rozmawiać. Niall i reszta chłopaków z One Direction nie wiedzieli o chorobie Alice.
-A jej co jest?- zapytał, chrupiąc orzeszki.
-Po prostu… Paru spraw jeszcze nie rozumiesz-odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku Liama, który majstrował coś w laptopie. Usiadłam obok niego na krześle, które znajdowało się na ganku  i zapytałam.
-Co robisz?
-Szykuję jakąś muzykę na imprezę-odpowiedział, przerywając zajęcie i spoglądając na mnie. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, więc przyglądałam się jego poczynaniom.
-Chcesz piwo?- zapytał się mnie.- Francais mi je dał. Nie wie, że nie lubię pić-powiedział, podając mi butelkę. Oczywiście, nie odmówiłam mu alkoholu.  Po chwili na ganku pojawiła się Franky i Francais, którzy zabierali się za grilla. Liam puścił muzykę, a wszyscy zaczęli między sobą rozmawiać i pić alkohol. Nasza impreza z minuty na minutę robiła się coraz bardziej szalona. Każdy coraz więcej pił, przez co robił się coraz śmielszy. W mojej głowie także zaczynały pojawiać się rozmazane lub podwójne obrazy. Co chwilę ktoś przynosił mi kolejne piwo, przez co coraz bardziej wprowadzało mnie w stan nietrzeźwości. Gdy robiło się już ciemno i siedziałam na leżaku rozmawiając z Liamem, zobaczyłam, że na trawie tańczą sobie pijany Zayn, Lou i Harry. Z Paynem zaczęliśmy się śmiać z nich, ale po chwili dołączył do nich Niall ze swoim irlandzkim tańcem. Alice to wszystko nagrywała.
-Chodź do nich-powiedział do mnie Liam, który złapał mnie za rękę. Poczułam przyjemne ciepło. Uśmiechnęłam się i dołączyliśmy do nich. Franky i Francais stali w rogu i przyglądali się nam. Po zachowaniu mojego brata widziałam, że jest on mocno pijany. Gdy my tak tańczyliśmy zobaczyłam, że moja przyjaciółka macha do nas.
-Coś się stało-powiedziała, a chłopacy od razu poszli w jej kierunku. Zobaczyłam, że mój brat leży na ziemi i chrapie. Najprawdopodobniej usnął.
-Zabierzcie go do mojej sypialni-powiedziała Franky. Liam i Zayn, który jako jedyni byli najmniej pijani, podnieśli go i zanieśli do pokoju, w którym miał spać. Ponieważ na dworze robiło się już zimno, postanowiliśmy wejść do salonu, gdzie mieliśmy w spokoju nadal pić sobie piwo. Alice, która źle się czuła położyła się na brzuchu na kanapie. Jednak nie poszła spać, gdyż przyglądała się nam wszystkim i wtrącała się czasem do rozmowy. Siedzieliśmy w kółku jak dzieci w przedszkolu. Zayn, ja, Liam, Franky, Harry, Louis, Niall i Alice, która leżała na kanapie. Cały czas piliśmy piwo. Nawet czerwono włosa, która ledwo co żyła.
-Zagrajmy w prawdę czy wyzwanie- zaproponowałam. Na twarzach moich znajomych pojawił się uśmiech.
-Spoko. Ale jeśli ktoś nie odpowie lub nie wykona zadania zdejmuję pewną część ubioru. Najpierw spodnie, a później reszta-powiedział Zayn, który specjalnie by mieć pustą butelkę wypił resztę piwa. Zaczął pierwszy kręcić i wypadło na Nialla.
-Prawda czy wyzwanie, kochany Irlandczyku-powiedział  Malik.
-Wyzwanie-odpowiedział szybko Horan. Pod nosem cały czas sobie mówił „coś z jedzeniem, coś z jedzeniem, coś z jedzeniem”.
-Hmm… Co by mu tu zadać-zastanawiał się Zayn.
-Niech pocałuje Harry’ego w stopę- zaproponował Lou. Przez jego słowa, każdy z nas wybuchł głośnym śmiechem.
-Nie, niech lepiej pocałuje kogoś innego- zaproponował Liam, spoglądając ukradkiem na Nialla i Alice.
-Dobry pomysł. Niall, Alice ledwo żyje. Pocałuj ją. Ale w usta!- powiedział Zayn. Blondyn speszony spojrzał na moją przyjaciółkę. W jego oczach pojawił się smutek i żal. Wiedziałam, że tego nie zrobi. Chciałby móc pocałować ją wtedy gdy będą mieli pewność, że oboje będą o tym pamiętać.  Za bardzo mu na niej zależało.
-Nie zrobię tego-odpowiedział odrywając od niej wzrok.
-To zdejmuj spodnie-powiedział Harry. Niall nie kłócił się, ponieważ wiedział, że to nie ma sensu. Po prostu je zdjął.
-To teraz moja kolej.
Zaczął kręcić butelką i miałam tylko nadzieję, że nie zatrzyma się na mnie. Bałam się tego co Irlandczyk mógłby mi kazać zrobić lub na jakie pytanie miałabym odpowiedzieć. Czubek butelki wylądował na Harrym.
-Prawda czy wyzwanie?- zapytał Niall.
-Wyzwanie-odpowiedział twardo patrząc mu w oczy,
-Pocałuj Franky- odpowiedział, podnosząc jedną brew do góry.
-Ale ona ma chłopaka-mówił Harry.
-Ale go tu nie ma-powiedziałam, zachęcając ich obu do pocałunku.- Po prostu dotknij swoimi ustami jej ust? Coś złego się stanie jak tak zrobisz?- zapytałam, lekko wkurzona tym, że nic w tej grze się nie dzieje.  Hazza pytająco spojrzał na Franky, która tylko potwierdzająco kiwnęła głową. Chłopak przechylił się, a ich usta się zetknęły i stały bez ruchu. Jednak po chwili oboje zaczęli się całować. Jakby zapomnieli, że ktokolwiek prócz nich jest w pokoju. Robili to namiętnie i łapczywie, jakby pragnęli siebie od dawna. Ich usta pasowały do siebie. Trwało to jakiś czas, aż w końcu Louis odchrząknął i powiedział.
-Harry, nie zdradzaj mnie!
Oboje odsunęli się od siebie i Harry jak niby nigdy nic zaczął kręcić butelką tym razem wypadło Liama.
-Prawda czy wyzwanie, Liam?- zapytał brązowowłosy loczek. Jednak Liam nie zdążył odpowiedzieć, gdyż wtrąciła się Alice.
-A wiecie co wam powiem-powiedziała bełkocząc.- Czasem zastanawiam się, dlaczego właśnie ja? Czemu każdemu dnia muszę cierpieć? Chciałabym żyć jak normalni ludzie, ale ja nie mogę. I to wszystko przez mój jebany mózg- po tych słowach zaczęła płakać. Przestraszony Niall przybliżył się do niej i zaczął głaskać ją po głowie.
-Alice uspokój się. Nie płacz, wszystko będzie dobrze.
-Idę spać, dobranoc-powiedziała odwracają się do nas plecami. Niall oparł się o kanapę i spojrzał na mnie i Franky.
-O co jej chodziło?- zapytał.
-Wiesz jest pijana, gada głupoty. Sama pewnie nie będzie tego pamiętać- powiedziała Franky.- No, miałeś Liamowi zadać jakieś pytanie-dodała, wyrywając nas z tej niezręcznej sytuacji.
-Dobra Liam. Jakie miałeś wrażenie gdy pierwszy raz zobaczyłeś dziewczyny.
Payne zastanawiał się przez jakiś czas nad odpowiednią odpowiedzią, aż w końcu powiedział.
-Gdy zobaczyłem Alice pomyślałem, że jest szalona. Wiecie, ten kolor włosów itp. Franky tylko się nie obraź proszę.
-Spoko-odpowiedziała uśmiechając się.
-Pomyślałem, że jesteś dziewczyną, która się zawsze wywyższa i myśli, że jest najlepsza. Te twoje miny. Ale widzę, że taka nie jesteś. Żeby cię polubić, trzeba cię poznać. A co ja pomyślałem o Blance?- zapytał sam siebie spoglądając na mnie.- Pomyślałem, że te blond włosy wyglądają jak u anioła, że swoją radością potrafi podzielić się z każdym. Pomyślałem po prostu, że jest ideałem.
Gdy wypowiedział te słowa, mój wzrok unikał jego twarzy.
-Także ten. Chyba czas spać. Harry chodź do góry-powiedział Louis, wstając z podłogi. Oboje pożegnali się i poszli do swojej sypialni.
-Ja też chyba pójdę już spać. Dzięki za mile spędzony dzień- dodała Franky, która ruszyła tuż zaraz za chłopakami.
-To my chyba też pójdziemy-zaproponował Zayn.
-Nie zostawiajcie mnie-powiedział Alice, którą ledwo co było słychać.
-Ja z tobą zostanę-powiedziałam do niej. Ona odwróciła się na plecy i powiedziała.
-Ale je chcę Nialla. Możesz dzisiaj spać ze mną? Proszę-powiedziała zwracając się do blondyna.
-Blanka nie będzie miała wtedy gdzie spać-powiedział Niall. Wiedziałam, że chciałby być tutaj przy Alice, ale niestety ja psułam mu jego plany.
-Mogę spać u chłopaków na ziemi-zaproponowałam.
-Dobra, czyli Niall tu zostaje, a my idziemy spać-powiedział Liam. Chłopak ułożył się obok mojej przyjaciółki na kanapie. Przez chwilę jeszcze coś do siebie mówili, ale ona w końcu usnęła. Chłopak także szybko zasnął. Poszłam za chłopakami do ich pokoju, w którym spali. Sypialnia była duża z białymi ścianami. Łóżko było dość wąskie i leżała na niej fioletowo-biała pościel. Po obu jego stronach znajdowały się szafki nocne ze śliwkowymi lampkami. Nad łóżkiem znajdywały się różne fotografie Franky i Alice z dzieciństwa.  Na podłodze znajdywała się jedna poduszka i pościel. Chciałam się tam położyć, ale Zayn powiedział.
-Śpij z Liamem na łóżku. Przecież dziewczyna nie będzie spała na podłodze.
-Dzięki Zayn- powiedziałam do niego. Ubrana w swój dzisiejszy strój położyłam się na łóżku. Po chwili obok mnie położył się Liam.
-Miłych snów- szepnął mi do ucha.
-Tobie też, Liam- powiedziałam. Zayn odchrząknął, a ja dodałam.- Tak Zayn. Tobie też życzę miłych snów.
-Dziękuję- odpowiedział, a ja po chwili usnęłam.

to mamy następny rozdział. niestety 7 rozdział będzie dopiero po 12 lipca. w okolicach 15. Franky i Alice wyjeżdżają do Bułgarii i niestety nie ma kto napisać, ani dodać rozdział, gdyż Blanka także wyjeżdża lecz nad jezioro. także miłych wakacji, dużo melanży, wspaniałych przygód i czego tam sobie zażyczycie :)

37 komentarzy:

  1. Genialny :P
    Jak Liam mówił jakie było pierwsze wrażenie o dziewczynach, to aż usta same układały się w uśmiech ;)
    Razem z Blanką idealnie do siebie pasują moim skromnym zdaniem ;P
    Alice język po alkoholu się rozwiązuję :D ale naprawdę jest biedna ;(
    Niall dobrze postąpił że jej nie pocałował
    Będę czekać cierpliwie na następny rozdział ;)
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się, że dodajecie długie rozdziały aż chce się czytać, bo są genialne :D
    +życzę waszej trójce miłych wakacji, dużo wypoczynku i nazbierania weny gdy jest wolne ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech, a myślałam, że będę pierwsza ! :((
    Szkoda, że tak późno następny, będzie mi brakowało waszego opowiadania. Ale też mam wakacje i ciotka przyjedzie i będzie impra . :D
    Fajny rozdział, taki hm... oryginalny. :))
    I chciałabym, by takich chłopców jak Nialler, było więcej ! A Liam, fajnie opisał blondynkę . <33 so sweet ;D
    Bałam się, że po pijanemu coś zrobią strasznie głupiego, ale jednak nie . Obeszło się bez pożaru, powodzi, sexu, czy takich tam moich obaw . :DD Alice prawie się przyznała... Brakowało bardzo mało.
    Pozostaje czekać na new rozdział . :))
    Pozdrawiam i miłego wypoczynku życzę ! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ŚwieTnie piszesz ♥ Po prostu cię uwielbiam!
    http://disappointment-is-everywhere.blogspot.com/
    Zapraszam na opowiadanie ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedny Zayn, zapominają o nim.
    A rozdział zajebisty.

    Dziękuje, niestety melanży nie będzie chyba, że z rodziną a przygody nie sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mi się ten rozdział podobał :D Kurczę, jak wytrzymam pół miesiąca do kolejnego? :( Zostaje mi tylko Wam również życzyć fajnie spędzonych wakacji - wypocznijcie, opalcie się itd. :D O zastrzyku weny chyba nie muszę wspominać, bo widać, że ją jak najbardziej macie. Jestem tak ciekawa, co jeszcze będzie się działo w Batley... Pozdrawiam, Ania. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny.<3
    Czekam na kolejny.:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Normalnie najlepszy ♥ ale tutaj nie da sie tego opisac, po prostu był boski i szkoda, że was na razie nie będzie i następnego rozdziału, ale to było do przewidzenia, bo są wakacje ;)) Oczywiście czekam na kolejny. No i dziękuje i nawzajem, niech te wakacje będą dla was najlepsze :p / Daria ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudownie piszecie. Nie wiem jak wytrzymam tyle czasu bez was.. :(
    Podoba mi się, że dodajecie długie rozdziały. :] Alice musi być z Niallerem <3 Pasują do siebie, tak samo jak Franky z Harrym i Blanca z Liamem. :*
    Życzę miłych wakacji. :***
    Dream

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne piszcie dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No nieee... 2 tygodnie bez was :/ U mnie miesiąc bo jak wy wstawiacie rozdział 15 a ja wyjeżdżam 17 to lipa.:/ A rozdział super! Kurde, jak ja chcę żeby Harry dokopał temu Francaisowi (już go nie lubie) to głowa mała haha :D A Alice i Niall taka słodka para.<3 No i mam nadzieje że wątek Blanki i Li się też rozkręci.:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja kocham wszego bloga...
    Nie wytrzymam bez niego tyle ;[
    Franky lubię najbardziej ale reszta dziewczyn tez jest spoko.Spodobało mi sie że Harry i Franky sie pocałowali coś ich do siebie ciągnie to widać.
    Czekam na następny ;****8

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję i wzajemnie :)
    Blog zarąbisty ,ale szkoda że tak póżno nezt ;(
    Ms.Horan

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuje i nawzajem :3
    Rozdział jest suuuper ! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział ^^

    Mam pytanie ; jak nazywały się główne bohaterki ( ich prawdziwe imiona ) z poprzedniego bloga ?

    Proszę o odpowiedź pod moim komentarzem .

    Z góry dzięki !

    ~ M&M .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilly - Emily Rudd
      Jullie - Emilie Kamp
      Litzy - Ashley Holat
      /Blanca<3

      Usuń
    2. Dzięki, bardzo mi pomogłaś ^^

      ~ M&M

      Usuń
  16. Rozdział niesamowity. Bardzo fajnie dobrane pary. Harry i Franky, Blanca i Liam, Alice i Niall.
    Harry i Franky to taka para po której nie wiadomo co się spodziewać.
    Liam i Blanca zgrana i dopasowana do siebie.
    Alice i Niall słodziaki *w*!
    Jeśli możecie to informujcie mnie tu:
    http://nie-pytaj-o-sens.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. omg, kocham Alice i Nialler'a w tym opowiadaniu *.* niecierp;iwie czekam na kolejny rozdział :) x
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  18. zapraszam już na 2 rozdział
    http://closedindreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. informujcie mnie o nowych rozdziałach na moim nowym blogu :D będę wdzięczna ^^
    http://loveisadreamcometrue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Boski, podoba mi się . *_*
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział po prostu świetny! ^^
    Kocham te twoje pary <3
    Alice&Nailler - Aww, So sweet!
    Już czekam na next! <3<3
    Zaglądnij też do mnie ;3
    newyearmeetnig.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. BOSKIII <33
    JEST SUPER . :D
    ZAPRASZAM NA MOJEGO : http://onedirectioninmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. nie wytrzymam tyle czasu bez kolejnej dawki historii ;C

    OdpowiedzUsuń
  24. Heh, spoko rozdział xD
    Mam nadzieję że takich oto będzie więcej ;D

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny! Nie mogę doczekać się następnego;DD
    Zapraszam do mnie:*
    http://lovesandfriend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Hey, hi, hello, od niedawna piszę opowiadanie http://www.myownwaytofame.blogspot.com/ byłoby mi miło gdybyś zajrzała i wyraziła swoją opinię o nim :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Odpowiedzi
    1. właśnie go piszę. dzisiaj wieczorem lub jutro rano/popołudniu powinien się pojawić - Alice :)

      Usuń
  28. mam takie pytanie: co robisz, gdy piszesz, co robisz żeby mieć wenę? rozmawiasz z innymi, oglądasz coś, czy może słuchasz piosenek? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest tak, że w pewnym momencie wpada mi do głowy pomysł i piszę. to przychodzi do mnie samo, tak znikąd. nie potrafię powiedzieć co robię by mieć wenę. to wszystko zasługa mojej wyobraźni - Alice :)

      Usuń
  29. Dzisiaj jeszcze będzie czy jutro mam się go spodziewać ? A tak wogle to cudowny jest ten blog <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Franky go właśnie sprawdza. Myślę, że dodam go dzisiaj. ale tak około godziny 22 - Alice :)

      Usuń
  30. Czkeam i czekam na następny rozdział, bo opowiadanie jest super, ale sie jakoś nie moge doczekać :p Czy wiecie może kiedy będzie tak mniej więcej następny rozdział ? ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już mamy 10 rozdziałów? to dopiero 6 - Alice :)

      Usuń